niedziela, 6 kwietnia 2014

Sunday moodboard.

Weekend zbliża się powoli ku końcowi. Czas przestawić się i z trybu imprezowo-łóżkowego trzeba płynnie przejść w biurowo-lunchową codzienność. Nie lubię niedzieli, zwłaszcza po południu, bo za bardzo odczuwam już ciężar poniedziałku gdzieś z tyłu głowy ;) Choć dziś spędziłam naprawdę miłe chwile - sama i ze znajomymi. 

Po tym weekendzie i kilku rozmowach, mam taką małą, może nieco banalną, refleksję. A mianowicie, że trzeba w życiu znaleźć dla siebie dobrą przestrzeń i miejsce oraz cieszyć się małymi rzeczami. Bo żyjąc z dnia na dzień, czasem wydaje się, że brak nam punktu odniesienia, jakiegoś głębszego celu w tym, co robimy. A czasem od tego o krok do naprawdę złego stanu ducha i poczucia bezsilności.

I nie warto robić nic wbrew sobie, uszczęśliwiać innych, a samemu czuć się niekomfortowo. 
Trzeba raczej żyć w zgodzie ze sobą i swoim sumieniem. Nawet, gdy własne decyzje wydają się niezbyt dobre dla innych, może czasem "opłaca się" być egoistą i wybrać to, co ważne dla nas. W końcu szczęście i radość w życiu zaczyna się w naszej głowie. 

 

The weekend is slowly coming to an end. It's time to switch and from the party-bed mode we need to smoothly go to the office'n'lunch one. I don't like Sundays, especially in the afternoon because I already feel too much weight of Monday somewhere in the back of my head ;) Although today I spent a really nice time - alone and with friends.

After this weekend and a few conversations, I have such a small, perhaps a bit trite, reflection. Namely, that you need to find a good space
in life and enjoy little things. Because, living from day to day, sometimes it seems that we lack a reference point, some deeper purpose in what we do. And often it's just one step to a really bad state of mind and a sense of helplessness.

And it's not worth doing anything in spite of yourself, making others happy but feeling a little uncomfortable inside. Cause you'd rather have to live in harmony with yourself and your own conscience. Even when our decisions seem to be not so good for others, yet sometimes that really pays to be selfish and choose what is important to us. In the end, happiness and joy in life begin in our head.


pics: tumblr.com

wtorek, 25 marca 2014

Tuesday. Last week of March.

Idę ulicą i myślę, dlaczego nie można cofnąć czasu. Tyle rzeczy zrobiłabym inaczej.
I mimo, że mamy niczego nie żałować, jak śpiewała Edith Piaf, to jednak do końca tak nie umiem. Słucham starej muzyki i przed oczami mam różne obrazy. Czasem naprawdę dawne. I na myśl o nich, pozostaje mi albo uśmiechnąć się pod nosem, albo tylko westchnąć.

Zawsze lubiłam wspominać, oglądać filmy i fotografie, to pomaga na dłużej zachować je w pamięci. Mi udaje się zapamiętywać wyraźnie także smaki i zapachy. Dlatego na ulicy potrafię obejrzeć się za kimś, kto pachnie jakoś dla mnie szczególnie.

Czas mija nieubłaganie, mam wrażenie, że z wiekiem coraz szybciej. Żyję od weekendu do weekendu, wtedy staram się złapać głębszy oddech. Nie chcę i nie staram się żyć przeszłością - to nie ma sensu. Mam w sobie tylko tęsknotę za dawnymi czasami, gdy wszystko było tak łatwe. A wówczas o tym nie wiedziałam. Gdy naprawdę wiele rzeczy było na wyciągnięcie ręki, a ja nadal szukałam. I czasem myślę, że szukam do dziś. 

 
 

I'm walking down the street, thinking why can't I turn back time. So many things I would do differently. And even though we should have nothing to regret, as Edith Piaf used to sing, still I am not able to be like this. I'm listening to old music and having many different images in my head. Sometimes really old ones. And, thinking about them, I can either smile to myself, or just sigh.

I've always liked to recollect, to watch videos and old photos, as it helps to keep them longer in our memory. I also have this ability to remember tastes and smells very clearly. Therefore, on the street I happen to turn my head for someone who smells in a particularly special way to me.


Time passes inexorably and, I feel, it does it faster when I am getting older. I live from weekend to weekend, trying to catch a deeper breath. I don't want to and don't try to live in the past - it doesn't make sense. I simply feel this longing for the old times when everything was so easy. And then I didn't know that. When a lot of things were at my doorstep and, despite it, I was still seeking. And sometimes I think I'm still seeking today.


All pics from tumblr.com

niedziela, 16 marca 2014

Dlaczego złudzenia nie są takie złe. Why are delusions not so bad.

"Życie, jeśli odbiera się je racjonalnie, może wydawać się pasmem niezrealizowanych oczekiwań, źle ulokowanych uczuć, nieudanych miłości, a także niespełnionych ambicji, jeśli ktoś nie realizuje swoich marzeń bezwzględnie, z tupetem. 
Złudzenia są konieczne, żeby iść do przodu i mieć wrażenie, że jakoś jednak kształtujemy swój los. Regularnie przekonujemy się, że osiągnięcie czegoś, co wydawało się ideałem, nie daje szczęścia, musimy więc budować nowe nadzieje. I tak bez końca. 
Ale to radosny proces, jeśli nie podchodzi się do tego zbyt serio." 

Javier Marías 
w wywiadzie dla polskiego Harper's Bazaar. 




"Life, if you take it rationally, may seem like a band of unrealized expectations, misplaced feelings, failed loves and unfulfilled ambitions, if you don't pursue your dreams ruthlessly, with aplomb. Delusions are necessary to go ahead and have an impression that somehow we still shape our destiny. Regularly we see that achieving something that have seemed ideal, does not give us happiness, so we need to build new hopes. And so it goes, with no ending. But it is a joyful process if not approached for this too seriously. "


Javier Marías 
in the interview for Polish edition of Harper's Bazaar.
 



all pictures from tumblr.com


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...